Nagraliście świetny film o firmie.
Został wrzucony na Facebooka. Dostał 40 lajków (głównie od pracowników i rodziny).
Mija miesiąc, a telefon od nowych klientów milczy. Zaczynasz się zastanawiać: „Po co ja w ogóle wydałem na to pieniądze? Wideo w mojej branży po prostu nie działa”.
Błąd. Wideo w Twojej branży działa doskonale. Po prostu potraktowałeś je jak ulotkę wrzuconą do skrzynki, a powinieneś potraktować je jak najlepszego handlowca.
Przestań liczyć wyświetlenia, zacznij liczyć leady
Głównym problemem MŚP jest to, że skupiają się na złych metrykach (tzw. vanity metrics). Chcą, żeby ich film stał się „viralem” i obejrzało go milion osób.
W biznesie B2B i usługach nie potrzebujesz miliona widzów. Potrzebujesz 100 odpowiednich widzów, z których 10 kupi Twoją usługę premium.
Według raportów rynkowych, dodanie wideo na tzw. stronę lądowania (landing page) potrafi zwiększyć konwersję o ponad 80%. Dlaczego? Bo klient, zanim wyda u Ciebie swoje pieniądze, chce zobaczyć z kim ma do czynienia. Wideo buduje radykalne zaufanie szybciej niż jakikolwiek tekst pisany.
Wideo to zasób, który pracuje latami
Pomyśl o tym w ten sposób: ile kosztuje Cię miesięcznie dobry handlowiec? Kilka lub kilkanaście tysięcy złotych. Handlowiec śpi, bierze urlopy i miewa gorsze dni.
Dobrze zaprojektowane wideo edukacyjne (odpowiadające na najczęstsze pytania klientów) to handlowiec, który pracuje dla Ciebie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ktoś ogląda go o 2:00 w nocy na telefonie, nabiera do Ciebie zaufania i rano wysyła zapytanie ofertowe. To czysty zwrot z inwestycji (ROI).
Sprawmy, by wideo zaczęło na Ciebie zarabiać
Jeśli Twoje poprzednie filmy nie przyniosły zysku, prawdopodobnie zabrakło w nich strategii sprzedażowej.
Zmieńmy to. Przeanalizuję Twój dotychczasowy marketing i pokażę Ci, jak zmienić wideo w narzędzie do generowania zapytań ofertowych.