Znasz ten widok doskonale. Ktoś występuje w nagraniu wideo, patrzy sztywno, nie mruga, a jego głos brzmi jak automat z infolinii. Widzisz, jak jego źrenice biegają nerwowo od lewej do prawej.
Diagnoza jest prosta: ta osoba czyta z telepromptera i robi to w najgorszy z możliwych sposobów. To zjawisko sprawia, że wielu przedsiębiorców boi się tego urządzenia jak ognia.
„Ja chcę improwizować, z kartki wyjdę sztucznie!” – słyszę często. A potem zaczynamy nagrywać, pojawia się 20 zająknięć i nagrywamy jeden materiał przez cztery godziny.
Prompter to narzędzie, a nie winowajca
Teleprompter (urządzenie wyświetlające tekst tuż przed obiektywem kamery) sam w sobie jest genialny. To nie on sprawia, że brzmisz jak robot. Winny jest tekst, który próbujesz przeczytać.
Większość ludzi popełnia fundamentalny błąd: pisze tekst do czytania (z długimi zdaniami wielokrotnie złożonymi i korporacyjnymi zwrotami), a potem próbuje go mówić. To język literacki, a my na wideo potrzebujemy języka mówionego.
Jak pisać pod teleprompter? (Szkoła Copywritingu)
Aby wyglądać naturalnie przed urządzeniem, musisz zrzucić z siebie gorset urzędnika.
- Zabij długie zdania: Pisz krótko. Kropka to Twój najlepszy przyjaciel, pozwala Ci nabrać powietrza.
- Wyrzuć trudne słowa: Zamiast „innowacyjne rozwiązania optymalizacyjne”, napisz „nowy sposób, by płacić mniej”.
- Dodaj emocje do tekstu: W moim procesie zaznaczamy pogrubieniami miejsca w skrypcie, w których masz zwolnić tempo, uśmiechnąć się lub zrobić dramatyczną pauzę.
Mówienie z sensem vs naturalny luz
Improwizacja jest świetna w przypadku długich wywiadów eksperckich. Jeśli jednak nagrywamy 20 krótkich, sprzedażowych rolek, w których liczy się każda sekunda i bezbłędny haczyk na początku – teleprompter z perfekcyjnie ułożonym tekstem to Twój ratunek. Pracując na odpowiednio przygotowanym skrypcie, w jeden dzień stworzymy profesjonalne wideo, na którym wypadniesz jak urodzony prezenter.